Stambuł uciszony, piękny mecz polskich siatkarek!
Kapitalnie spisują się na mistrzostwach Europy polskie siatkarki! Biało-czerwone pokonały w piątkowy wieczór Turcję 3:2 i bez porażki zakończyły fazę grupową. Awans do strefy medalowej jest bardzo realny!
Zaczęło się bardzo źle, bo w pierwszym secie Polki nie były w stanie dorównać Turczynkom. W ataku nie radziła sobie liderka biało-czerwonej drużyny Magdalena Stysiak, która z pierwszych sześciu ataków skończyła jeden i szybko została zastąpiona przez Julię Szczurowską. Pozostałe zawodniczki też miały sporo problemów, więc nic dziwnego, że tę partię Polki przegrały 15:25. Szybkie zmiany trenera Stefano Lavariniego miały jednak dopiero zaowocować.
I stało się to błyskawicznie – na boisko wróciła Katarzyna Wenerska, która przez połowę pierwszej partii odpoczywała, świetną zmianę dała Anna Obiała, ale perfekcyjnie grała Szczurowska, która raz po raz uciszała wypełnioną do ostatniego miejsca olbrzymią halę w Stambule. Świetna postawa nominalnie drugiej atakującej dodała odwagi też innym zawodniczkom – odważnie atakowała Obiała, Wenerska popisała się nawet pojedynczym blokiem, a w końcówce seta przebojem na boisko weszła Paulina Damaske i została już na kolejne partie. Biało-czerwone grały jak z nut, a, jak wiadomo, wtedy też sprzyja szczęście. Ostatni punkt efektowną obroną zdobyła… libero Justyna Łysiak.
To nie był jednak koniec popisu polskiej drużyny, która nie zamierzała się zatrzymywać i w trzeciej partii znów dominowały na boisku. Asami serwisowymi popisywała się Szczurowska, która, choć gra na co dzień w lidze tureckiej, wciąż sprawia problemy swoim nazwiskiem tureckim komentatorom. Po piątkowym mecz na pewno poprawili sobie umiejętność wymawiania nazwiska polskiej siatkarki.
Gdy po ataku właśnie Szczurowskiej Polki wygrały tego seta 25:22, w hali zapanowała cisza. Wiadomo, że ten mecz jeszcze o niczym nie decydował, ale widać było, że oba zespoły bardzo chcą go wygrać. Już przed meczem było bowiem wiadomo, jak będzie wyglądała droga do strefy medalowej pierwszej i drugiej drużyny grupy A – zwyciężczynie piątkowego meczu w 1/8 finału trafiały na Portugalię, a po ewentualnym zwycięstwie w kolejnej rundzie na Holandię lub Słowenię. Z kolei zespół przegrany w 1/8 finału trafiał na Azerbejdżan, a w 1/4 finału na Niemcy lub najlepszy zespół grupy C, czyli Belgię. Oba zespoły wyraźnie chciały zapewnić sobie tę pierwszą ścieżkę.
Ten czwarty set bardzo przypominał pierwszą partię – gospodynie mistrzostw świetnie zaczęły, a później kontrolowały przebieg gry. Bardzo szybko stało się jasne, że o wygranej zdecyduje tie-break. Tie-break, który polskich kibiców musiał zachwycić!
Od samego początku biało-czerwone dominowały w kluczowym secie. Dwa pierwsze ataki skończyła Szczurowska, po ataku Damaske było już 6:2, a dwie kolejne akcje trwały bardzo krótko, bo rywalki nie umiały odebrać zagrywki Soni Stefanik. Przy zmianie stron było 8:2, chwilę później 10:3. Było jasne, że tureccy kibice nie będą mieli powodów do radości, choć ich ulubienice odrobiły część strat. Ostatecznie jednak polski zespół wygrał 15:10 i cały mecz 3:2.
W 1/8 finału Polki zmierzą się z czwartą drużyną grupy C czyli Portugalią.
Polska – Turcja 3:2 (15:25, 25:21, 25:22, 16:25, 15:10)
Polska: Katarzyna Wenerska 1, Martyna Czyrniańska 4, Maja Koput 3, Magdalena Stysiak 6, Monika Lampkowska 2, Magdalena Jurczyk 7, Justyna Łysiak (libero) oraz Alicja Grabka, Julia Szczurowska 26, Sonia Stefanik 4, Anna Obiała 5, Paulina Damaske 15, Klaudia Łyduch (libero), Julita Piasecka 3. Trener: Stefano Lavarini.

