ME 2026: Justyna Łysiak: Chcemy być jak najwyżej w grupie
Reprezentacja Polski Kobiet udanie rozpoczęła rywalizację na mistrzostwach Europy, pokonując w pierwszym meczu w trzech setach Węgry. Kolejnym rywalem podopiecznych Stefano Lavariniego będzie Łotwa.
Biało-Czerwone doskonale zaczęły mecz z Węgierkami. W pierwszej partii dominowały na boisku i pewnie wygrały do 12. W drugiej prowadziły już 7:0, ale im dłużej trwał set, tym lepiej spisywały się rywalki i w końcówce doprowadziły do remisu 21:21. Polki zdołały jednak powrócić do dobrej gry i wygrały tego seta na przewagi. Set numer trzy również był zacięty, jednak tym razem podopieczne Stefano Lavariniego nie dały się zaskoczyć Węgierkom i wygrały 25:20.
- Na początku było trochę nerwowo, bo to nasz pierwszy mecz na mistrzostwach. Chciałyśmy dobrze wejść w ten turniej, pokazać się z dobrej strony. Myślę, że od początku spotkania dobrze się prezentowałyśmy. W pierwszej partii dominowałyśmy na boisku. To był dobry set w naszym wykonaniu. Później miałyśmy trochę problemów, bo przeciwniczki zaczęły dobrze grać, ale na koniec to my wygrałyśmy spotkanie 3:0 – mówiła po meczu Justyna Łysiak, libero reprezentacji Polski.

I dodała: - Kiedy nie możemy dobić się do boiska, to pojawia się frustracja. To jest naturalne i takie momenty trzeba przetrzymać, nie dać ponieść się tym emocjom. Węgierki w drugim i trzecim secie dobrze broniły, poprawiły swoją skuteczność. Na szczęście przetrzymałyśmy ciężkie momenty tego meczu i cieszę się, że w końcówkach setów byłyśmy lepsze. Wiadomo, to jest sport i trzeba wszystko udowodnić na boisku, ale myślę, że z pełną wiarą grałyśmy do końca setów. Każde zwycięstwo buduje, daje pewność siebie. Chcemy być jak najwyżej w grupie, bo ma to wpływ na rozstawienie w dalszej części turnieju.
Poziom trudności spotkań dla Biało-Czerwonych będzie rósł z meczu na mecz. Dlatego też niedzielę wolną od meczu, podopieczne Stefano Lavariniego popołudnie spędziły w siłowni.
- Spotkań jest sporo, jeśli chodzi o rozgrywki w fazie grupowej, dlatego w niedzielę postanowiliśmy zrobić tylko zajęcia w siłowni. W poniedziałek i wtorek gramy dwa mecze z rzędu, więc taki układ wynikał z tego grafiku – powiedział Krystian Pachliński, asystent trenera reprezentacji Polski.
- Skończyliśmy analizować drużynę łotewską. Myślę, że charakterystyka tego zespołu jest podobna do węgierskiego i opiera się głównie na skrzydłach. Liderką jest leworęczna atakująca Marta Levinska. To bardzo ciekawa zawodniczka z wieloma rozwiązaniami w ataku, nie tylko siłowymi. Ma doświadczenie w rozgrywkach europejskich i na niej opiera się gra Łotwy. Drugą zawodniczką, na którą musimy uważać jest Anija Jurdza, która w poprzednim sezonie grała w #VolleyWrocław – skomentował poniedziałkowego rywala Polski Krystian Pachliński.

- Każda z drużyn, która tutaj przyjechała jest niebezpieczna i to od nas zależy, jak podejdziemy do meczu, czy utrzymamy koncentrację i nie damy się rywalkom rozegrać. Nie możemy stracić czujności, bo takie drużyny jak Łotwa szukają swoich szans, nakręcają się, a my w takim momencie musimy na nowo narzucić swój rytm grania. Wiemy jednak o co gramy, a mecz z Węgrami pokazał jak ważne jest to, aby dobrze zacząć spotkanie – mówiła Paulina Damaske, przyjmująca reprezentacji Polski.
Mecz z Łotwą reprezentacja Polski zagra w poniedziałek, 24 sierpnia o godz. 14.45.
Powrót do listy

