Mistrzostwa Europy siatkarek: Polki przed półfinałem
Ostatni raz reprezentacja Polski kobiet o medale mistrzostw Europy grała w 2019 roku. Wtedy jednak w półfinale przegrała z Turcją, a w walce o brąz musiała uznać wyższość drużyny z Włoch. Po siedmiu latach wraca do walki o medale, a jej rywalem w półfinale będą siatkarki z Półwyspu Apenińskiego.
Od początku sezonu reprezentacyjnego zarówno drużyna jak i sztab szkoleniowy mówili jak ważny jest dla nich udział w mistrzostwach Europy i walka o medale.
- Docelową imprezą dla Biało-Czerwonych są mistrzostwa Europy. Zmagania w Lidze Narodów będą istotne, bowiem walczymy o punkty w rankingu FIVB, które będą niezwykle istotne w walce o bilet na igrzyska olimpijskie – mówił na początku sezonu Nikola Vettori, asystent trenera reprezentacji Polski.
Wprawdzie w Lidze Narodów podopieczne Stefano Lavariniego nie poradziły sobie najlepiej i zajęły dopiero 9. miejsce, ale szkoleniowiec wiedział co robi. Polki pojechały na mistrzostwa Starego Kontynentu dobrze przygotowane i pełne wiary w dobry wynik. Z każdym meczem grały coraz lepiej i z kompletem zwycięstw dotarły do ćwierćfinału. Tu spotkały mocne Holenderki i po ciężkiej walce wygrały 3:1.
- Jestem przeszczęśliwa i niedowierzam co zrobiłyśmy. Musimy ostudzić emocje, ponieważ to nie jest koniec. Zrobiłyśmy super robotę, ale każda z nas przyjechała po więcej. Mamy długą ławkę, trener robił dzisiaj dużo zmian i każda, która weszła z ławki dała coś od siebie, czy Paulina Damaske, czy Julia Szczurowska, która w końcówce skończyła wszystkie akcje – mówiła po meczu Magdalena Jurczyk, środkowa reprezentacji Polski.
Justyna Łysiak, która z powodu kontuzji Aleksandry Szczygłowskiej została podstawową libero powiedziała:
- Cieszę się, że możemy grać o medale. To był nas cel od początku sezonu reprezentacyjnego. Rozmawiałyśmy o tym, że chcemy zrobić coś dużego i mam nadzieję, że to się nam uda. Wytrzymałyśmy końcówkę czwartego seta, bo musiałyśmy gonić wynik. Wiedziałyśmy, jakie są mocne strony Holandii, wiedziałyśmy, że musimy zagrać dobrze na zagrywce, żeby odrzucić je od siatki, bo grają bardzo szybko. Zagrałyśmy dobrze na zagrywce, odrzuciłyśmy je od siatki i zagrałyśmy zespołowo. Dziewczyny, które weszły z ławki, dały super zmiany i pomogły nam niesamowicie.

Wielka czwórka taka sama jak 7 lat temu
Na mistrzostwach Europy w 2019 roku parami półfinałowymi były Serbia – Włochy oraz Polska – Turcja. W walce o brąz Biało-Czerwone walczyły z Włoszkami, a Turczynki z Serbkami o złoto. W tegorocznym czempionacie takie pary wystąpią w półfinale.
O tym, jak mocnym zespołem jest reprezentacja Włoch, świadczą jej wyniki. To mistrzynie świata z 2025 roku, olimpijskie z 2024 roku oraz Europy z 2021 roku. Wprawdzie trzy lata temu nie zdobyły żadnego medalu na Starym Kontynencie, a w tym roku w Lidze Narodów zajęły trzecie miejsce, jednak nadal to mocny rywal i kandydat do złota.
Magdalena Jurczyk wierzy, że Biało-Czerwone mogą sprawić niespodziankę.
- Napędzamy się, zwycięstwa dają nam dużo pewności siebie. Wiemy też z kim się zmierzymy w półfinale. Poziom gry będzie dużo wyższy niż poprzednich drużyn, ale my nie zwieszamy głów. Musimy bardzo dobrze przygotować się taktycznie i mam nadzieję, że będzie dobrze.
Podobnie myśli Justyna Łysiak:
- Musimy wyjść z pewnością siebie. Myślę, że w tym meczu nie mamy nic do stracenia i z pełną mobilizacją, bez strachu wyjść na mecz i zagrać najlepiej jak potrafimy.
Mecz półfinałowy rozpocznie się w sobotę, 5 września o godz. 18.00.
Powrót do listy

