Polki blisko finałów w Makau. Pomogły Piasecka i fanta-Stysiak!
Reprezentacja Polski siatkarek wygrała swój siódmy mecz w tegorocznej edycji Ligi Narodów. Biało-czerwone pokonały po tie-breaku liderującą w turnieju kadrę USA. Kapitalnie zagrały nasze skrzydłowe – atakująca Magdalena Stysiak i zawodniczka DevelopResu Rzeszów Julita Piasecka.
To był udany występ naszych siatkarek, które wywalczyły być może kluczowe punkty w walce o wyjazd na turniej finałowy VNL do Chin. Polki pokonały w pięciu setach reprezentację Stanów Zjednoczonych i po dziesięciu spotkaniach mają bilans 7 zwycięstw i 3 porażki. Biało-czerwone miały nawet szansę wygrać 3:1, ale prowadząc w czwartej partii 10:5 zupełnie się pogubiły i ostatecznie przegrały 18:25. Na szczęście – mimo słabego wejścia w tie-break (2:5) – potrafiły się odbudować i wyszarpać bezcenną wygraną.

– Jestem bardzo szczęśliwa i dumna z naszego zespołu, bo nie było łatwo grać przeciwko drużynie, w której zaszło tak wiele zmian. Gra z Amerykankami zresztą zawsze jest niezwykle trudna – to niesamowity zespół ze świetną obroną. Staraliśmy się dzisiaj pokazać naszą najlepszą siatkówkę, wiedząc, że potrzebujemy punktów, aby zakwalifikować się do finałowej ósemki. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będziemy grać coraz lepiej – podsumowała Magdalena Stysiak, która w czwartek zdobyła aż 34 punkty, przy 48-procentowej skuteczności ataku, dorzuciła do tego 5 punktowych bloków – w sumie zagrała na plus 23!
Kapitalnie wypadła też Julita Piasecka z ekipy wicemistrzyń TAURON Ligi – zresztą w starciu z USA na boisku było aż dziesięć siatkarek, które zobaczymy na polskich boiskach w sezonie 2026/2027! Piasecka zdobyła 25 punktów, przy 44-procentowej skuteczności, a do tego niesamowicie zagrywała – wykonała aż 28 zagrywek, najwięcej spośród wszystkich siatkarek czwartkowego starcia. Zresztą do sukcesu – poza dwójką wspomnianych „strzelb” przyczyniły się także zmienniczki – dobrze przyjmująca zadaniowo Justyna Łysiak, pomagająca w trudnych momentach Paulina Damaske, swoje dorzuciły też środkowe (od drugiego seta na boisku pojawiła się Magdalena Jurczyk, która zmieniła Annę Obiałę).

– Nie mam pojęcia, w jaki sposób amerykańscy trenerzy selekcjonują swoje zawodniczki – mówił po meczu Stefano Lavarini, selekcjoner biało-czerwonych. – Mają do dyspozycji mnóstwo nazwisk, a ich zespoły zawsze są niezwykle silne. Zespół przeciwniczek dysponuje niesamowitą mocą, co wymuszało na nas dokonywanie ciągłych roszad na boisku. W czwartym secie prowadziliśmy pięcioma punktami i mieliśmy szansę zamknąć ten mecz wynikiem 3:1, ale po naszej stronie pojawił się niepotrzebny stres. Amerykanki do końca pozostały bardzo spokojne i to jest właśnie ten poziom organizacji gry, który sami musimy osiągnąć. Nawet gdy prowadziliśmy, na boisko wchodziła z ławki nowa zawodniczka rywalek i ze stoickim spokojem potrafiła kontrolować grę. Musimy cały czas budować pewność siebie przed kolejnymi spotkaniami. Nie może dochodzić do sytuacji, w której zespół prowadzący wykazuje mniej spokoju i wiary w siebie niż drużyna, która musi gonić wynik. Mam nadzieję, że wyjedziemy z tego turnieju zbudowani psychicznie. W naszej grupie mierzymy się z najlepszymi zespołami, ale w pełni akceptujemy to wyzwanie. Musimy wywierać presję na rywalkach w każdym kolejnym spotkaniu. Zdecydowanie walczymy o to, by znaleźć sposób na dobre zakończenie tej fazy sezonu i wyjazd na turniej finałowy.
Do finałów VNL awansuje siedem czołowych zespołów plus gospodarz, którym są Chiny, bo impreza odbędzie się w Makau (22-26 lipca). Przypomnijmy, że drużyna prowadzona przez Stefano Lavariniego w trzech ostatnich edycjach Ligi Narodów grała w turnieju finałowym, za każdym razem zdobywając brązowy medal. Z kwalifikacją nie było kłopotów, bowiem biało-czerwone dwa razy miały po dziesięć zwycięstw (w 2024 i 2025), a przed rokiem dziewięć. Teraz do awansu do finałów brakuje już niewiele, lecz być może potrzebne będzie jeszcze jedno zwycięstwo.
Pozostałe mecze reprezentacji Polski w Osace (Polsat Sport 1):
• 10 lipca – Polska – Brazylia, godz. 12.20
• 12 lipca – Polska – Japonia, godz. 12.20

